Kiedy koniec jest początkiem

Targów dzień osiemnasty. To już jest koniec, ktoś powie. To jednak część prawdy, bo zawsze, kiedy jedno się kończy, to drugie się zaczyna.

Dla Biura Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej taki właśnie jest dzień zakończenia tegorocznych targów. Żegnamy się z Rynkiem Głównym, sceną, straganami z rękodziełem i zaprzyjaźnionymi rzemieślnikami, twórcami ludowymi, którzy byli z nami przez 18 dni. Ale zanim podamy sobie na koniec ręce, to jeszcze się bawimy, jeszcze kupcy sprzedają gliniane garnki, obrazki na szkle malowane, garnitury stołowe, chusty, kożuchy, lniane suknie, biżuterię, ręcznie dziergane serwety i już planujemy, że za niespełna dwa miesiące będziemy mogli spotkać się znów na Małym Rynku na Kiermaszu Pogranicza Kultur. Liczymy, że Państwo także tam z nami będą.
Tymczasem przeżywamy ten ostatni dzień 41. Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej razem z zespołami z Powiatu Nowotarskiego, które nas odwiedziły. Reprezentacja przybyła bogata, reprezentując Podhale, Spisz, Orawę i Pieniny. Goście wspólnie przeszli wokół Rynku, tańcem i śpiewem zapraszając pod Wieżę Ratuszową, gdzie na estradzie tak jak każdego dnia czekały nie tylko muzyczne atrakcje.
Występy na scenie zaczęli artyści z rabczańskiego Teatru Lalek RABCIO i przedstawili „Tygrysa Pietrka”, który rozbawił najmłodszą publiczność. Po nim na przemian „Małe Pieniny” z Krościenka, „Krzesani” ze Spytkowic, „Zielony Jawor” z Krempach, „Piekielnicanie” z Piekielnika, „Orawskie Dzieci” z Lipnicy Wielkiej, „Zochylina” z Boru, „Bystry Potok” z Kacwina, „Muzyka Orawska” z Jabłonki, a także „Hyrni” i „Mali Hyrni” oraz „Muzyka Karpat” z Nowego Targu. Oj było skocznie, momentami nostalgicznie, ale zawsze kolorowo. Migały w oczach kwieciste spódnice dziewczyn, w gorącym sierpniowym słońcu biły po oczach nieskazitelną bielą koszule panów i halki pań. Turyści po kształcie i kolorze parzenic próbowali rozpoznać, z którego rejonu naszych gór są właściciele portek.
Razem z muzykami przyjechali także lokalni gazdowie z towarami – wyszywankami, chustkami, koszulkami, obrazkami i jadłem ze swoich gospodarstw. Oczy kusił i kubki smakowe pobudzał pieczony na ruszcie młody baran. Pachniały świeżo wędzone oscypki i redykołki. Połyskiwał  bielusieńki owczy bundz i bundz z ziołami z hal. Stoły uginały się od tego naszego regionalnego dobra, którym dziś także turyści się zachwycali.
Taki był ten osiemnasty dzień targowy. Nie żegnamy się, ale mówimy do zobaczenia. My już zaczynamy przygotowania do przyszłorocznych 42. Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej, a wcześniej, bo jeszcze w tym roku zapraszamy na Kiermasz Pogranicza Kultur, który odbywać się będzie w dniach 6-15 października.
Serdecznie zapraszamy!
Źródło : http://cepeliakrakow.pl/kiedy-koniec-jest-poczatkiem/